Jedna ze szmat wyślizgnęła się. Rzucił się za nią, zanim wpadła pod wózek inwalidzki pacjenta. Kolana uderzyły o kafelki z głuchym łoskotem. Ból zakwitł, tępy, ale stały, pasujący do młota wewnątrz jego klatki piersiowej.
Para wypolerowanych butów zatrzymała się przy wózku z zaopatrzeniem. Przez spuszczone rzęsy Trent dostrzegł wysoką postać doktora Gavina Huxleya. Rozpoznanie zamigotało w oczach






