Julius przełknął ślinę. Słowo „żona” nagle wydało się łańcuchem, który na niej zacisnął. Zasługiwała na pożądanie, które nie było nic winne tytułom czy kontraktom.
Jej uśmiech migotał w mroku pokoju, a on wpatrywał się, oszołomiony, jakby za jej wargami wschodził świt, którego nazwy zapomniał.
Kiedyś oceniał jej wygląd jako pospolity, a jednak teraz każda linia jej twarzy pasowała do jakiegoś sekr






