– Był motyw. – Quinn zaoferowała prawdę bez mrugnięcia okiem.
Kolor odpłynął z jego twarzy, gdy w mgnieniu oka dotarli do drzwi sypialni.
Skrzydło otworzyło się gwałtownie pod naporem jego buta; tym samym ruchem rzucił ją na materac jak znoszony płaszcz.
Poduszki zamortyzowały upadek, ale wstrząs i tak zmarszczył jej czoło.
Zawisł nad nią, palcami ujmując jej podbródek. – Wciąż wzdychasz do swojeg






