Tysiąc wyobrażonych twarzy rozpłynęło się; ta prawdziwa wyryła się na zawsze w jego umyśle.
– Tak, tatuś się bał – przyznał Julius, kucając, aż ich oczy znalazły się na tej samej wysokości.
– Nie bój się! – Dawn wyciągnęła rączkę i wytarła mokre ślady na jego policzkach. – Mama jest niesamowita. Nic mi nie jest, i tobie też nie stanie się nic złego!
Jego dłoń drżała, gdy musnął jedwabistą krągłość






