Maya szła tuż za Sharon, a na jej twarzy przemknął cień dezaprobaty, gdy zauważyła siedzącą Mię.
Choć Mia dostrzegła badawcze spojrzenie Mayi, jej obecna sytuacja nie pozwalała jej na zbytnie roztrząsanie tego faktu.
Sharon nakazała Mii władczym tonem:
– Wstań, Mio! Nie może być tak, że panna Lane stoi. To szanowany gość.
Gdy Mia zaczęła wstawać, Laura powstrzymała ją, ale Timothy cicho mruknął:
–






