KAT
Mój umysł oniemiał. Nie mogłam przetworzyć tego, czego właśnie byłam świadkiem.
Ta bestia, ten gigantyczny Likan z zębami większymi niż moje ramię... Hunter, rozszarpujący człowieka gołymi rękami. Sposób, w jaki klęczał teraz w tej krwi, a jego dzika satysfakcja przepływała przez więź.
Nie mogłam...
Jakim cudem to był ten sam mężczyzna, który tak czule się ze mną kochał? Dobra, może nie aż tak






