KAT
W piątek wzięłam zwolnienie lekarskie.
Z technicznego punktu widzenia nie było to kłamstwo. Po wyjściu z biura Huntera doprowadziłam się do porządku, a potem usiadłam przy biurku, spychając w głąb siebie każdą emocję i każdą myśl, aż zdrętwiałam. Nie zwracałam uwagi na upływający czas, dopóki Edward nie napisał z pytaniem, czy nasz lunch wciąż jest aktualny.
Nie powinnam była iść. Moje dłonie






