HUNTER
Biuro wydawało się inne już w chwili, gdy przekroczyłem jego progi. Było za cicho. To nie był zwyczajny szum kontrolowanego chaosu; ta cisza miała swój ciężar, jakby pod moją nieobecność coś się tu zmieniło. Rozmowy milkły, kiedy przechodziłem. Odprowadzały mnie spojrzenia, niektóre z nich pełne ciekawości, inne ostrożności. A jeszcze inne były bardzo kalkulujące.
Przed tym incydentem mogłe






