KAT
Kiedy Hunter wyszedł, zabrał ze sobą coś mojego. Nie chciałam okazywać mu emocji, choćby przez sekundę, a ten ból mnie wybebeszył. Moje ciało wciąż płonęło w miejscu, gdzie mnie dotykał, ale mój umysł był błogo cichy.
Nawet chata wydawała się zbyt cicha. Wyciszona, jakby ktoś zmniejszył głośność mojego życia. Głosy w drugim pokoju były niższe. Moje ruchy – wolniejsze. Nawet ogień, który rozpal






