Morgan i Auri przenieśli swoją rozmowę do namiotu, ale jakimś cudem ja również zostałem wciągnięty do środka. Teraz siedzieli przy stole, mając przed sobą kawę, podczas gdy przede mną stała uczta. Auri przygotowała dla mnie całe śniadanie.
– Chłopak może i jest wilkołakiem, ale nie sądzę, żeby mógł zjeść aż tyle, księżniczko. – Morgan zachichotał, wyjmując paczkę papierosów i uderzając nią o dłoń.






