Siedziałem przy biurku, przeglądając papiery. Wysoka Rada przesyłała mi mnóstwo wniosków i problemów, abym mógł je przesiać i zobaczyć, które pożary trzeba ugasić. Wydawało się to jednak walką z wiatrakami.
Minęły tygodnie. Tygodnie i wciąż ani słowa od mojej mamy. Nawet mnie nie zauważała. To nie było dziecinne „powiedz Vale’owi to” albo „przekaż mu tę wiadomość”, czy nawet napisanie czegoś na ka






