– Czy naprawdę musisz wracać tak szybko? – jęknął Ezekiel, pomagając mi z torbą, gdy znosiłem ją po schodach.
Westchnąłem. – Tak, według Jess oni implodują. Potrzebują pomocy. Ja też potrzebuję ich pomocy i tego, by wzięli mnie na poważnie. Wiem, że wszystkie prośby, które wysłałem, po prostu wylądowały w koszu.
– Czy nie mogę pojechać z tobą? – Położył dłoń na moim policzku, a ja się uśmiechnąłem






