— Gdzie jest Vale?! — warknąłem, patrząc w dół na dwa szczeniaki w moich ramionach. Oboje płakali i robili to od dziesięciu minut.
Wykąpałem ich oboje, tylko po to, by dowiedzieć się, że jakimś cudem skończyły nam się pieluchy. Wysłałem Vale’a, żeby po nie pojechał, zanim skończę ich kąpiel, do miasta. Przejazd przez drogę do sklepu spożywczego nie zajmował tak wiele czasu. Uciszając ich oboje, po






