Thomas obrócił się, żeby na mnie spojrzeć, jakby nie spodziewał się, że tak szybko mnie tam zobaczy. Potem uśmiechnął się i poklepał ławkę obok siebie.
– Wszystko w porządku? A mama i tata? – wyrzuciłam z siebie.
Uśmiechnął się ponownie. – Weź oddech, Ciano. Nie przynoszę ci złych wieści, no, w każdym razie nie za bardzo złych. Zawsze są jakieś kłopoty, ale nic szalonego. Chodź, usiądź ze mną.
Wyp






