*Ciana*
– Co się dzieje? – spytałam.
– Nie mogę cię narażać na polu bitwy. Jeśli musisz zostać, obiecaj mi, że będziesz w namiocie. Rozstawię straże, żeby cię chronić.
– Czym to się różni od mojego powrotu do pałacu?
Theo ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie znowu. – Robiliśmy wszystko po twojemu, ale czy teraz możesz pójść mi na rękę w tej jednej kwestii? Proszę, dla mnie?
Wpatrywałam się w






