Khale kroczy w naszym kierunku, a Cora gestem go przywołuje.
Z bliska jest jeszcze większy, ściana spiętych mięśni z powolnym, wyrachowanym chodem, który przypomina mi drapieżnika śledzącego ofiarę. Jego czarne włosy z błękitnymi pasemkami lśnią w świetle, a przeszywające zielone oczy wbijają się w Wake'a z intensywnością, która mnie niepokoi.
– Phoebe, Wake – mówi Cora, jej ton jest lekki, ale st






