Alarmy nagle cichną, zastąpione szumem maszyn, gdy Cora spokojnie kroczy w kierunku rufowego pokładu statku. Wymieniamy z Wake’iem napięte spojrzenie, ale ona zdaje się tym nie przejmować. Podobnie jak potężny mężczyzna w rogu, który milcząco za nią podąża.
"Chodźcie ze mną," mówi Cora, gestem zapraszając nas do pójścia za nią. Jej głos jest spokojny, niezmącony ogłuszającym hałasem sprzed chwili.






