Zatrzymuję się jak wryta, odwracając się twarzą do Wake'a.
"Cokolwiek bada moja babka, wiem, że musi mieć ku temu dobry powód" - mówię stanowczo, choć mój głos brzmi pewniej, niż się czuję. "Ona nie jest żadnym złoczyńcą w tym wszystkim."
Spojrzenie Wake'a jest niezachwiane, jego wyraz twarzy wyrzeźbiony z kamienia. "Miałem taką samą nadzieję" - odpowiada, jego głos jest niski i odmierza każde sło






