Zatrzymuję się jak wryta, gdy za rogiem staję twarzą w twarz z Krakenem.
Dech mi zapiera. To coś jest ogromne, jego macki sięgają we wszystkich kierunkach, niczym wijące się kończyny koszmaru.
Jeden z jego kolczastych wyrostków wygina się w dół, niemal dotykając ziemi, a jego teksturowana powierzchnia jest tak szczegółowa, że wydaje się żywa. Jego rozdziawiona paszcza wyłożona jest poszarpanymi zę






