Budzę się przy łagodnym kołysaniu łodzi i słabym szumie silnika pod sobą.
Mam wrażenie, jakby mi głowę wypchano watą, a każdy mięsień boli, jakbym wpadła do blendera. Pokój wokół mnie jest słabo oświetlony, sterylny i boleśnie znajomy. Niedługo czekam, aż wspomnienia wrócą falą. Już tu byłam – na statku takim jak ten. Serce mi zamiera, gdy siadam, nagle w pełni czujna.
Spoglądam na siebie i w żołą






