Jaskinia jest upiornie cicha, jedyne dźwięki to nasze nierówne oddechy i słaby syk lawy stygnącej w oddali. Ciemność napiera na nas ze wszystkich stron, przerywana jedynie słabą pomarańczową poświatą stopionej skały przesączającej się przez szczeliny w ścianach.
– Słyszysz to? – szepczę, mój głos jest ledwo słyszalny.
Cora zamiera, jej oczy zwężają się, gdy nasłuchuje. Słaby, mokry, ślizgający się






