— Nie zgadzam się, żebyśmy nigdy nie miały stąd wyjść — mówi Cora ostrym, nieustępliwym głosem. — To szaleństwo. Przybyłyśmy do Ao w dobrej wierze.
Tajemniczy śmiech kobiety rozbrzmiewa z miejsca, gdzie stoi blisko okna, a jej indygowe włosy unoszą się w nieładzie wokół ramion. To gorzki dźwięk, przesiąknięty rozpaczą i zabarwiony niepokojącą ostrością, która sugeruje coś obłąkanego.
Jej wzrok poz






