Korytarze w tym miejscu niosą echo bardziej, niż powinny. Moje buty uderzają o polerowany beton, dźwięk szybko pochłaniany przez sterylne powietrze podziemnego skrzydła ambulatorium. Jest tu chłodniej, bardziej klinicznie, to rodzaj miejsca, gdzie żal nie trwa długo, bo nie ma na to pozwolenia.
Mijam białe drzwi z okienkami obserwacyjnymi, większość z nich jest przyciemniona lub zamknięta. Każda p






