Nie odezwę się, dopóki nie opuścimy Marmuru.
Nawet gdy korytarze przechodzą ze szkła w stal, z upiornego, niebieskiego światła w jarzeniowy blask, nic nie mówię. Czuję Wake'a obok siebie, cichego i napiętego jak sprężyna, każdy ruch powściągnięty z przesadną precyzją. Wiem, że nie należy przerywać tego milczenia zbyt wcześnie. Oboje potrzebujemy czasu, aby przetrawić to, co właśnie wydarzyło się w






