Pokój, który nam dali na „przemianę” Delphinium, nie jest specjalnie olśniewający – ostre białe światło, mdłe kafelki na podłodze, lustro przykręcone do ściany ze śladami rdzy wokół krawędzi – ale na razie jest nasz. Wystarczy.
Cora i ja wyciągamy zapasy z małej torby, którą pożyczyłyśmy od personelu ambulatorium, który z radością nam pomógł. Szczotka. Mała paleta do makijażu. Proste nożyczki. Bal






