Pierwsze, co zauważam, to zapach – w biurze Petera zawsze unosi się ten lekko metaliczny aromat przepracowanej technologii, filtrowanego powietrza i syntetycznego antyseptyku. Nie jest nieprzyjemny, ale zdecydowanie sterylny, jak wszystko w tym obiekcie. Jakby za bardzo się starał być neutralny. Nie pachnieć krwią, strachem ani morzem. Znajduję Petera przy biurku, pochylonego nad dwoma monitorami,






