Korytarz przed laboratorium jest cichszy, niż powinien – za cichy po chaosie, który właśnie się rozegrał. Gdzieś głębiej w kompleksie wciąż słyszę ciche zawodzenie alarmów, ale przycichły one pod szumem recyrkulowanego powietrza i słabym, oceanicznym dudnieniem Marmuru nad nami. Podłoga wydaje się solidna pod moimi butami, ale nie mogę pozbyć się resztek drżenia, które przebiega mi pod skórą. Jakb






