Wake klnie pod nosem, cicho i ostro. "Na bogi. Gówno jest wszędzie."
Jego wzrok omiata słabo oświetlone pomieszczenie, jakby już widział, jak wnika w ściany i otwory wentylacyjne, wsiąka w kości tego miejsca.
"Jeśli to reaguje na wolę i intencje każdego, z kim się zetknie, w takim miejscu," mamrocze. "To może być katastrofa."
Może być? Jestem prawie pewna, że już jest.
Patrzę na kulę w mojej dłoni






