Wracamy dysząc.
Jeszcze sekundę temu unosiliśmy się w Eterze, zawieszeni w boskiej ciszy, która zdawała się trwać wiecznie, a teraz z impetem wracamy do rzeczywistości – w mokre, chłodne powietrze i zimny kamień pod naszymi ciałami. Strumień nadal płynie wokół nas, łagodny i nienaruszony przez boskie objawienie, które właśnie przetrwaliśmy. Ale wszystko we mnie wydaje się wywrócone do góry nogami.






