"Flądra" dobija do okrętu wojennego z lekkim wstrząsem, który przebiega przez kadłub jak westchnienie ulgi. Zaciski dokujące zatrzaskują się i przez chwilę wszystko nieruchomieje. Tylko oddychamy. Tylko przetwarzamy fakt, że znowu udało nam się wyjść z tego żywi.
Śluza powietrzna syczy, a potem Tai wpada przez nią z gracją taranu.
– Wy maniacy! – ryczy, a ogromny uśmiech rozciąga się na jego twarz






