Atlas nie tyle wyłania się z głębiny, ile góruje, wyrzeźbiony w stromych klifach niczym kości prastarego stworzenia. Iglicowe wieże wycięte z wulkanicznego kamienia skręcają się ku górze i ku dołowi, przecząc grawitacji, delikatnie lśniąc światłem z algowych lampionów wtopionych w ściany.
Głębokie błękity i zielenie tańczą w prądach, rzucając miękkie błyski na mroczną architekturę, niczym konstela






