Walczymy jak szaleni.
Axel, Wake i ja parzymy naprzód przez masę Rojów, zrujnowana komora za nami jest teraz cmentarzyskiem drgających ciał i lśniących kończyn. Bolą mnie ramiona. Płuca płoną. Kula w mojej dłoni pulsuje teraz słabo, jej światło przygasa z każdym uderzeniem.
Ale oni wciąż nadchodzą.
Wślizgują się przez pęknięcia w kamieniu i wylewają z otworów wentylacyjnych w suficie, poruszając s






