Rój przypuszcza ostatni atak.
Resztki hordy, zarówno młode, jak i dorosłe osobniki, piszczą, nurkując w naszym kierunku, szaleńcze i wściekłe.
Wyraz twarzy Wake'a posępnieje.
Porusza się z przerażającą pewnością, unosząc jedną rękę, a srebrne światło płonie jaśniej wzdłuż wytrawionych linii na jego ciele. Sam kamień wokół nas reaguje – jęczy, pęka, porusza się.
Ściany okopu kurczą się do wewnątrz






