Świat pęka.
Nie metaforycznie – dosłownie rozdziera się w szwach. Czuję to. Słyszę to. Widzę to. Głębokimi, mrożącymi krew w żyłach drżeniami pulsuje stopiony płaszcz Ziemi. To nie tylko tektonika. To coś starszego. Bardziej wygłodniałego.
Lewiatan się obudził.
Nie widzę go, przynajmniej nie od razu. Tylko cienie, głębsze niż cokolwiek, co powinno istnieć, rozciągające się pod oceanicznymi rowami






