Bar, do którego Axel mnie wciągnął, wyglądał, jakby został wyrzeźbiony prosto ze ściany okopu przez bardzo wściekłego boga. Postrzępione kamienne kolumny wznosiły się nad nami, oślizgłe od glonów, a całe to miejsce wibrowało niskim, stałym drżeniem, jakby sama skała żyła. Było zatłoczone, głośne i oświetlone wiszącymi kulami bioluminescencyjnych meduz, które otaczały wszystko surrealistyczną niebi






