Grace widziała błysk w oczach Charlesa, ale kiedy ten przygasł, nie mogła się powstrzymać i pacnęła go w głowę.
– Dlaczego zawsze jesteś tak pochłonięty własnymi myślami? Jesteś zbyt tchórzliwy i dlatego straciłeś Sonię.
– To nie moja wina – mruknął żałośnie Charles.
Przewróciła na niego oczami.
– Och, więc czyja to wina? Gdybyś tylko był na tyle śmiały, by romantycznie zabiegać o Sonię, to oboje






