– Bądź grzeczny i idź sam, dobrze, Douglas? – Sonia pochyliła się, zanim Toby zdążył cokolwiek powiedzieć. Wiedziała, że Toby ma obsesję na punkcie zarazków i nie lubi dzieci, więc nigdy nie wziąłby żadnego na ręce.
Douglas mrugnął do niej i opuścił ręce. – Okej. Mogę iść sam.
– Grzeczny chłopiec. Teraz idź z panem Tobym. – Sonia poklepała go po głowie, po czym zwróciła się do Toby'ego: – Panie Fu






