Wrzawa wybuchła na nowo niemal natychmiast, gdy reporterzy unieśli mikrofony i kamery. Następnie ruszyli do przodu, przepychając się w nadziei na sforsowanie kordonu ochroniarzy.
Jednakże, choć przy głównym wejściu dziennikarzy było więcej niż ochroniarzy, po tej stronie kompleksu proporcje te wyglądały zupełnie inaczej.
Dlatego też trzydziestu obecnych na miejscu strażników bez trudu powstrzymywa






