– Babcia prosiła, żebym powiadomił cię, byś dołączyła do niej na lunch w starej rezydencji – odpowiedział Toby.
– Lunch? – Sonia była skonsternowana. – Czy to jakaś specjalna okazja?
– Nie, nie jest. Babcia chciała, żebym cię zaprosił, więc to zrobiłem. – Mówiąc to, Toby lekko potrząsnął głową.
Uśmiechnięta Sonia zgodziła się.
– Tak, jasne. Przyjdę jutro.
– Pojedźmy więc jutro razem. Odbiorę cię z






