Patrzyła, jak kładzie przed nią parę kapci, i była całkiem osłupiała. – Naprawdę traktujesz to miejsce jak własny dom?
Toby wiedział, o czym mówiła, ale po prostu wstał i uśmiechnął się. – Czy to nie tylko kwestia czasu?
Sonia przewróciła oczami. – Nie wierzę w ciebie!
Zmieniła buty na kapcie i minęła go, kierując się do salonu. Następnie wzięła pilota ze stolika kawowego i włączyła ogrzewanie.
W






