Sonia nie mogła powstrzymać uśmiechu, widząc, jak szczęśliwy był Toby z jej powrotu. – Tak, wróciłam. Widzisz, dotrzymałam słowa i wcale nie odeszłam, i wróciłam na czas.
Mruknął z zadowoleniem w odpowiedzi.
Przysunęła krzesło do kanapy i usiadła. – Możesz wstać?
– Nie – powiedział, patrząc na nią żałośnie i kręcąc głową.
Westchnęła, po czym wyciągnęła rękę. – No chodź. Pomogę ci wstać.
Włożył swo






