Toby był zachwycony kolejnym odniesionym zwycięstwem. Skoro miał teraz dobry nastrój, był skłonny odpuścić Charlesowi. Odchrząknął i powiedział triumfalnie: – No dobrze. Skoro ty...
Charles nie chciał słuchać jego głosu, więc mu przerwał: – Daj telefon Sonii.
Toby zmarszczył brwi. – Dlaczego? Chcesz naskarżyć? W takim razie poniosłeś porażkę. Słyszała wszystko, co mówiliśmy.
– Zbyt wysoko się ceni






