"Eee..." Po chwili, gdy Daphne się uspokoiła, zdała sobie sprawę, że sprawy miały się dokładnie tak, jak ujęła to Sonia.
Dotykając nosa, Daphne wymamrotała nieco niezręcznie: "Prezes Reed, nawet jeśli to pani zmusiła ją do przeprosin, wina za cały incydent od początku leżała po jej stronie. Gdyby jej pani nie zmusiła, wcale by nie przeprosiła. A zatem to, że ją pani do tego przymusiła, nie jest bł






