To wszystko tylko dowodziło, że Toby, z przewieszoną przez ramię torebką Sonii, stanowił iście komiczny widok, a ci, którzy mieli szczęście być tego świadkami, albo otwierali szeroko oczy ze zdziwienia, albo zaciskali usta, powstrzymując się od śmiechu.
Byli nawet tacy, którzy stojąc nieco dalej, wyciągnęli telefony i robili zdjęcia, ośmieleni odległością i niewielkim prawdopodobieństwem nakrycia.






