"Zresztą, i tak nie ma w tym nic żenującego" - powiedział Toby, lekko klepiąc ją po ramionach.
Dla niego sprawianie przyjemności partnerce nie było czymś wstydliwym, co mogłoby urazić dumę. Jeśli zadowalanie partnera uważano za powód do wstydu, oznaczało to, że albo nie kochało się w pełni, albo uczucie zdążyło już wygasnąć.
Rozbawienie i uśmiech na twarzy ukochanej osoby to czyste błogosławieństw






