Aekeira zagryzła wargę, tłumiąc krzyk. Walczyła o oddech, dyskomfort był zbyt silny, gdy Lord Vladya poruszał się w niej z bezlitosnymi, dzikimi pchnięciami, pozbawionymi delikatności.
Brał ją jak zwierzę, każde pchnięcie silniejsze od poprzedniego. Nie było finezji, czułości – tylko surowe, niepohamowane posiadanie. Z jego gardła wydobywały się gardłowe dźwięki rozkoszy z każdym ruchem.
Aekeira






