Krzyki Zaipera rozlegały się echem w korytarzu lochu, odbijając się od ścian, gdy Daemonikai piłował jego nogę kordelasem, nucąc powolną, melodyjną melodię. Krew tryskała, pryskając na szaty Daemonikaia, tworząc coraz większą kałużę.
"Ostrze stępiło się," powiedział konwersacyjnie, badając krawędź. "Dajcie mi sztylet."
Strażnik podał mu go ze ściany instrumentów, tak wielu wypolerowanych stali z






