languageJęzyk

5. SŁUŻENIE BESTII

Autor: Jakub Lewandowski21 kwi 2025

KSIĄŻĘ EMERIEL

Noc spowiła ich mrokiem.

Twarz Aekeiry pobladła, gdy usłyszała wszystko od Emeriela. Od wielu godzin nie wypowiedziała ani słowa. Zamiast tego po jej policzkach płynęły łzy.

Emeriel z trudem rozpoznawał Aekeirę po "kuracji", jaką zafundowała jej Livia.

Aekeira była niesamowicie piękna, zadbana i ubrana w ten skąpy strój, który nic nie zakrywał.

Gardził celem tej przemiany i bał się zbliżającego się przybycia strażników Urekai, którzy wkrótce mieli ją zabrać.

"Ucieknijmy stąd" - zaproponował pilnie Emeriel. "To miejsce jest rozległe, a..."

Aekeira potrząsnęła głową. "Nie mogę ryzykować twojego życia, Em. Wielki Lord Vladya ostrzegł cię przed surowymi konsekwencjami próby ucieczki. Poza tym, jeśli nas złapią, bez wątpienia odkryją twój sekret, gdy będą cię rozbierać, żeby cię wychłostać. To po prostu niemożliwe."

Emeriel podszedł do siostry i mocno nią potrząsnął. "Pozbieraj się, Aekeiro! Zostaniesz zmuszona do służenia UREKAI w JEGO BESTIALSKIEJ FORMIE! Temu, który stracił zmysły i pozostał zdziczały przez ponad pięćset lat! Nie możesz się na to skazywać! Umrzesz, jeśli to zrobisz!" - krzyknął.

"Nie mamy innego wyboru!" - odkrzyknęła Aekeira. "Nie narażę cię na niebezpieczeństwo, Emeriel. Nie rozumiesz? Jesteś moją młodszą siostrą. Nasi rodzice ryzykowali wszystkim, żeby cię chronić, a ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zrobić to samo. Nie dlatego, że jesteś ciężarem, ale dlatego, że jestem twoją starszą siostrą i bardzo cię kocham!"

Emeriel przygryzł wargę, walcząc ze łzami. "A kto ochroni ciebie, Aekeiro? Kto zapewni ci bezpieczeństwo?"

Aekeira objęła rozpaczliwie Emeriela i spojrzała mu w oczy. "Nigdy nie mogą się dowiedzieć, że jesteś dziewczyną, Emeriel. Nigdy! Ani ludzie, ani Urekai nie mogą się dowiedzieć."

Drzwi otworzyły się z hukiem, ogłaszając powrót Livii, w towarzystwie młodej dziewczyny, Amie, i kolejnej grupy żołnierzy Urekai.

"Nadszedł czas. Możemy iść" - oświadczyła Livia, a jej oczy rozszerzyły się. "Niewskazane jest, abyś jej teraz dotykał. Nie chcesz zostawiać na niej swojego zapachu. Natychmiast ją puść."

"Co masz na myśli? Co się stanie, jeśli dotknę mojej siostry?" - zapytał Emeriel, szybko się odsuwając.

"Bestia nie może wyczuć na niej żadnego innego zapachu. Jeśli wyczuje zapach, którego nienawidzi, może stać się jeszcze bardziej brutalna - może nawet rozerwać ją na strzępy. Dlatego nie wolno ci jej dotykać, Emeriel."

Livia skinęła głową na mężczyzn, aby wyprowadzili Aekeirę z pokoju, a Emeriel poszedł za nimi.

Podróż była długa i cicha, pełna zakrętów i zwrotów.

Mijali ludzkich niewolników i służące Urekai w rozległej fortecy, ale w miarę zbliżania się do celu twarzy było coraz mniej, a otoczenie stawało się upiornie ciche.

Strach i gęsia skórka ogarnęły Emeriela, gdy weszli do nawiedzonego korytarza.

Dziwne uczucie ogarnęło Emeriela, a cisza stała się niemal ogłuszająca. Czuł się, jakby szli przez cmentarz.

"To najdalej, jak możemy zajść" - szepnęła Livia u wejścia do korytarza. "Możesz iść stąd, Aekeiro."

Emeriel zignorował słowa głównej służącej o niedotykaniu siostry i mocno chwycił Aekeirę za ramię.

"Nie rób tego" - błagał, energicznie kręcąc głową.

Aekeira nie odwróciła się, żeby na niego spojrzeć, delikatnie wysunęła rękę i ruszyła naprzód.

.

.

Z powrotem w swoich komnatach Emeriel zaczął chodzić w kółko.

Drapał się po ramieniu, czując się niespokojny i rozdrażniony.

Chciał tylko, żeby jego siostra pozostała przy życiu do następnego dnia.

Nieważne, czy była ranna, czy cierpiała, ważne, żeby żyła. Może to było samolubne z jego strony, ale nie mógł się zmusić, żeby się tym przejmować.

Ale kiedy chodził, Emeriel czuł się naprawdę, naprawdę dziwnie.

Gorąco. Tak gorąco.

Jakby płonął od środka.

*****************

KSIĘŻNICZKA AEKEIRA

Zakazane komnaty spowijała smołowata ciemność. Nie mogąc nic zobaczyć, strach Aekeiry wystrzelił w górę.

Ale czuła, że nie jest sama. Coś ją obserwowało.

Gęsia skórka rozprzestrzeniła się po jej ciele.

Drżącymi rękami Aekeira zaczęła się rozbierać. Urekai posiadali wyjątkowy wzrok w nocy, więc Aekeira była pewna, że ta bestia widzi ją wyraźnie.

Zaprezentuj się bestii. Możesz przeżyć, jeśli się dobrze zaprezentujesz.

Naga upadła na kolana, a jej ciało drżało. Opuściła górną część ciała, aż ramię dotknęło chłodnej podłogi, rozszerzając kolana, aby w pełni odsłonić swoje kobiece części ciała.

Nie pokazuj odbytu. Pouczyła ją starsza kobieta, wlewając obfite ilości płynu jako lubrykantu w intymne okolice Aekeiry.

W bestii nie ma świadomości. Tylko seks, żywienie się krwią i zabijanie.

Aekeira wzięła długi oddech, próbując uspokoić drżące ciało.

Nie będzie się tobą żywił krwią, jego żywiciel krwi przyszedł wczoraj.

Ostrożnie Aekeira unikała dotykania pośladków. Zamiast tego chwyciła tuż za nimi, sięgając po fałdy pochwy, rozszerzając je tak bardzo, jak pozwalała jej pozycja.

Z ciemnego pokoju dobiegło warczenie.

Aekeira krzyknęła, zaskoczona. Brzmiało to znacznie bliżej, niż się spodziewała...!

Drżąc jak liść, wpatrywała się w ciemność, czekając na nieuniknione.

Pozycja, w której się znajdowała, była niewygodna, ale Livia poleciła jej utrzymać ją tak długo, jak to możliwe.

Duża dłoń spoczęła na jej małym biodrze. Cień był ogromny... wysoka postać unosiła się za nią.

Aekeira wstrzymała oddech, przerażona.

Bestia ją obwąchała. Potem znieruchomiała.

Znowu powąchała.

Jej warkot nasilił się... jakby wyczuła inny zapach?

Zanim Aekeira zdążyła o tym pomyśleć, bestia przycisnęła swój zimny nos do jej ramienia i głęboko wciągnęła powietrze.

To było to samo miejsce, w którym Emeriel ją trzymał, zanim się rozstali.

Głośny warkot rozległ się za Aekeirą.

Następnie dosiadł Aekeirę, brutalnie wbijając się w nią.

Krzyczała w agonii, gdy wielka bestia bezlitośnie ją pustoszyła. Bezmyślnie.

Ból był nieznośny, niepodobny do niczego, czego kiedykolwiek doświadczyła.

Jej krzyki rozbrzmiewały w ciszy, wstrząsając ścianami.

Bestia nadal obwąchiwała jej ramię, jęcząc i warcząc. Chciała więcej tego zapachu. Zirytowana, że nie może go dostać...!

Jej tempo było nieludzkie, szybkie i gwałtowne, jakby chciała przeniknąć do samej duszy Aekeiry.

"Proszę!!!" - krzyknęła przytłoczona.

Jej małe ciało czuło się całkowicie przez niego pochłonięte. A on naprawdę był bestią.

Czuła twarde łuski na swojej skórze. Kończyny jak pnie drzew. Szpony ostre jak sztylety.

Obawiała się, że ją potną, biorąc pod uwagę, jak mocno bestia ją trzymała.

O, boscy bogowie, umrę!

*********

KSIĄŻĘ EMERIEL

Coś było nie tak.

Cokolwiek działo się z Emerielem, pogorszyło się w ciągu ostatniej godziny. Jeszcze zanim przeszywające noc krzyki Aekeiry przeszyły noc.

Nie pragnął niczego bardziej niż wbiec do zakazanych komnat i uratować swoją siostrę, ale jego ciało tak bardzo bolało. Był też bardzo podniecony.

W pewnym momencie Emeriel się rozebrał. Uczucie noszenia ubrań na płonącej skórze stało się bardzo niewygodne.

Teraz leżał skulony na łóżku, cierpiąc z powodu kolejnej fali bólu i podniecenia. Przychodziły falami.

"Nie, nie, proszę" - krzyknął na widok bólu.

Agonia wykręcała jego ciało, powodując, że sztywniał, gdy przepływała przez niego... skupiając się szczególnie na jego intymnych częściach ciała.

Kobiecie okolice Emeriela ogarnęły płomienie, które nie chciały ustąpić. Uczucie swędzenia było nie do zniesienia.

Drapanie palcami, jak wielokrotnie próbował Emeriel, powodowało jedynie większy ból.

Chcę się tam dotknąć.

Nigdy wcześniej nie miał takiego pragnienia, ale teraz tylko o tym myślał Emeriel. Poza białą szmatką, która mocno krępowała jego piersi, był całkowicie nagi.

Ale nawet jego piersi powodowały dyskomfort. Drżącymi rękami Emeriel rozwiązał krępującą klatkę piersiową. Poddając się instynktowi, pieścił własne piersi, podszczypując sutki.

Emeriel krzyknął z rozkoszy, która go przeszyła.

Nie wiem, co się ze mną dzieje.

Z oddali dobiegły krzyki Aekeiry i jęknął. Nigdy nie słyszał, żeby krzyczała tak głośno, tak boleśnie.

Bogowie, musiał uratować swoją biedną siostrę, zanim ta bestia ją zabije.

Ale jakkolwiek by się starał, Emeriel nie mógł poruszyć swoim obolałym ciałem.

"Ktoś... pomóż" - krzyknął, rozpaczliwie szczypiąc swoje nabrzmiałe sutki.

Och, na niebiosa, co się ze mną dzieje!?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki