– Najpierw powinien wyjść i stanąć z nami twarzą w twarz. Musimy zobaczyć jego oblicze – dodał lodowato Jakal. – Człowieku, odsuń się od naszego króla i stań na środku.
Emeriel wydała z siebie cichy, bezradny dźwięk, ale w końcu puściła Daemonikaia i wyszła na otwartą przestrzeń, drżąc jak liść na wietrze.
Daemonikai pozostał nieruchomy, tylko obserwował.
– To naprawdę są piersi – powiedział Zaipe






