Ottai zatrzymał się w pół kroku, wyciągnął rękę, by złapać Vladyę za ramię i nachylił się bliżej, ściszając głos do szeptu. "Zaczekaj... Czy to ona była tym 'interesem', którym musiał się zająć przez kilka dni? Tą samicą w rui, która mu się wpoiła?"
"E-e." Oczy Vladyi powędrowały w stronę Daemonikaia, który szedł przed nimi, z kamienną i niewzruszoną twarzą. Od czasu zgromadzenia Daemonikai odzyw






